Obrazek nagłówka - Paulina i Artur

Archiwum kategorii

16 Artykułów

Góry i morze

Góry i morze

Dzień 9. Eilat.

Cel na dzisiaj: morze i góry czyli snurkowanie i wspinaczka. Zaraz po przebudzeniu zasuwam po pity do piekarni. Po pożywnym śniadaniu idziemy na autobus, którym dojeżdżamy do pierwszej plaży. Pogoda nie rozpieszcza, więc plaża wygląda na opuszczoną. Dowiaduje się, że w tym miejscu sytuacja z rafą koralową wygląda nie najlepiej.

W kibucu w Yotvacie

W kibucu w Yotvacie

Dzień 7. Yotvata

Śpię trochę niespokojne, gdyż nastawiłem budzik, aby zobaczyć wschód słońca. Jeszcze śniąc biję się z myślami czy wstać, czy drzemać. Rozważania przerywa dzwonek. Ubieram się i mam poważne wątpliwości czy coś uda się zobaczyć, gdyż niebo wygląda na zachmurzone. Po chwili analizy dochodzę do wniosku, że to parująca sól unosi się w powietrzu tworząc gradient – szary na wschodzie, przechodzący w błękit na zachodzie.

Autostop w głębokiej depresji

Autostop w głębokiej depresji

Dzień 6. Morze Martwe

Wstajemy dość wcześnie, gdyż dzisiaj trzeba wiele zrobić. Najpierw idę na zwiad szukać bankomatów. Udaje mi się dopiero za piątym razem, ponieważ bankomaty nie są uzupełniane w szabat. Zaopatrzeni w szekle, jedziemy na wylotówkę. Sytuacja wygląda dość ciekawie, gdyż tutaj samochody same się zatrzymują i to kierowcy pytają ludzi, dokąd jadą.

Dzisiaj w Betlejem

Dzisiaj w Betlejem

Dzień 5. Jerozolima i Betlejem

Z samego rana udajemy się na Mae Szerim, żeby zobaczyć co się tutaj dzieje podczas szabatu. Przy wjeździe do dzielnicy ustawione są barykady – mieszkańcy nie życzą sobie, aby ktoś zakłócał ich dzień wolny. Jesteśmy świadkami wydarzenia, gdy podjeżdża policja i przestawia fortyfikację, aby wjechać do środka. Przechodzący akurat Żyd krzyczy „Szabes, szabes” co na stróżach prawa nie robi wielkiego wrażenia.

Szabes, szabes

Szabes, szabes

Dzień 4. Jerozolima

Wstajemy rano, jemy śniadanie popijając fusowatą izrealską kawą. Po krótkim gmeraniu udajemy się do Starego Miasta, obczajamy miejscówkę na obiad i udajemy się pod prąd Drogi Krzyżowej. Zwiedzamy miejsce gdzie więziony był Chrystus i brniemy dalej do wyjścia z murów. Po drodze skręcamy gdzieś bok i spacerujemy dzielnicą arabską, nie ma tutaj zbyt wielu ludzi. Gdy dochodzimy do głównej drogi ukazuje się na tłum ludzi, którzy podążają na modlitwę na Wzgórze Świątynne – no tak wszakże dzisiaj piątek. Mijamy Bramę Lwów i widzimy, że ludzie cały czas napływają. Samochody, szeruty a nawet autobusy co rusz dowożą ich do pobliskiej ulicy.

Multikulturowy tygiel w Jerozolimie

Multikulturowy tygiel w Jerozolimie

Dzień 3. Jerozolima

Robbie oferuje, że nas podwiezie na dworzec autobusowy, z ulgą dla nóg przyjmujemy jego ofertę i już po chwili jedziemy autobusem do Jerozolimy. Okazuje się, że za nami siedzi koleś z karabinem maszynowym – nie jest to niecodzienny widok w Izraelu. Po godzinie jazdy krajobraz kulturowy się zmienia i coraz częściej pojawiają się chasydzi w czarnych ubraniach i kobiety w długich spódnicach.