Obrazek nagłówka - Paulina i Artur

Archiwum kategorii

Artykuł

W Szczebrzeszynie chrząszcz… pitoli na skrzypeczkach

W Szczebrzeszynie chrząszcz… pitoli na skrzypeczkach
Szczebrzeszyn nocną porą

Minął zacny trzeci dzień naszej wyprawy. Jak to zwykle w trakcie podróży bywa, wydarzyło się tak wiele w tym czasie, że trudno naprędce sklecić jakieś przyzwoite streszczenie. Jednak podejmujemy wyzwanie.

Niedziela upłynęła nam głównie na autostopowaniu, gdyż zamiarem naszym było dostać się wsi Gorzyce pod Sandomierzem, czyli pokonać prawie 500 km. Po drodze spotkaliśmy mnóstwo wspaniałych ludzi, którzy usłyszawszy o naszych planach skłonni byli uchylić nam nieba. Byli tacy, którzy nadłożyli godzinę drogi, żeby dowieźć nas w dobre miejsce, inni dali nam namiary na swoich zagranicznych znajomych, żebyśmy mogli skorzystać z ich pomocy. Łapaliśmy samochody w słońcu, deszczu oraz na stacji benzynowej. Ekstremum globalne osiągnęliśmy, gdy podczas ulewy utknęliśmy pod wiatą i tylko nieśmiało wystawialiśmy kartkę z napisem „Sandomierz” za każdym razem, gdy przejeżdżał obok nas samochód. Dodatkowo cały czas musieliśmy przesuwać plecaki, gdyż woda wdzierała się ze wszystkich stron pod wiatę. Koniec końców, podwiezieni pod sam blok, wylądowaliśmy przed godziną 21 w mieszkaniu pani Wandy, która uraczyła nas wybornym leczo i ciastem z owocami.