Obrazek nagłówka - Paulina i Artur

Sobota w Nuuksio

Sobota w Nuuksio

W ubiegłą sobotę wybraliśmy się na łono natury, do Parku Narodowego Nuuksio. Byliśmy tam już dwukrotnie latem: raz sami, raz w towarzystwie Artura brata – Mateusza, ale chcieliśmy zobaczyć to miejsce również w zimowej odsłonie. Był to ostatni dzwonek, gdyż za tydzień idziemy ze znajomymi Polakami topić Marzannę mając nadzieję, że to spowoduje rychłe nadejście wiosny w Finlandii (szanse na to są marne, ale kto nie próbuje, ten nie ma).

Pożegnanie z Laponią

Pożegnanie z Laponią

Mijamy bramkę, wychodzimy na białą płytę lotniska i idziemy do samolotu, którego opóźnienie tym razem nie przekracza godziny. Unosimy się w powietrze i obserwujemy tak dobrze znany nam krajobraz z odrębnej perspektywy. Wraz z wysokością pejzaż znika w puszystych chmurach i Laponia staje się echem przeszłości. Wyraźnym jeszcze, ale jednak już wspomnieniem…

Na skuter!

Na skuter!

Wycieczka z Benem na skuterach śnieżnych pozostawiła tak trwały ślad w mojej psychice, że postanowiłem go utrwalić jeszcze bardziej wynajmując ten gąsiennicowy pojazd ponownie. W zasadzie ten pomysł chodził mi po głowie od samego zakończenia ostatniej przejażdżki i, jak się później okazało, miałem go zrealizować w Ivalo. A było to tak…

Leniwy dzień w Inari

Leniwy dzień w Inari

Na dzisiaj zaplanowaliśmy sobie rekreacyjny dzień w Inari i Ivalo. Jak wielokrotnie mieliśmy okazję się przekonać: jeśli chodzi o Finlandię, to publiczny transport i turystyka zwykle nie idą w parze. Dlatego właśnie rano tworzę piękną tabliczkę z nazwą miejscowości i stajemy na przystanku z intencją łapania przejeżdżających samochodów.

Zimowe wejście

Zimowe wejście

Wstaję jeszcze podjarany wczorajszą jazdą i już kombinuję, jak to powtórzyć. Na śniadanie stały zestaw – musli z jogurtem i czarna kawa. Ben jedzie na zakupy do pobliskiego miasteczka – Sodankylä, więc nas podwozi. Idziemy na jeszcze jedną kawę, aby się dobudzić i już po chwili siedzimy w autobusie na północ.

Nocna wyprawa na skuterach śnieżnych

Nocna wyprawa na skuterach śnieżnych

Wstajemy dość późno, na śniadanie wchodzi musli z jogurtem owocowym i łopocząca sercem kawa. Idziemy na autobus – cel wyprawy to oddalona o 25 kilometrów Pyhä. Znajduje się tutaj trochę większy stok, ale zainteresowanie nim jest niewielkie. W informacji dowiadujemy się, że możemy iść szlakiem dla rakiet śnieżnych, gdyż jest on mocno ubity. No to myk – w las.

Śnieżna pustynia

Śnieżna pustynia

Wstajemy dość wcześnie – na termometrze -12 stopni. Jemy śniadanie, zapijamy fińską kawą i Eljas zawozi nas do wioski Mikołaja. Żegnamy się i po chwili czekania na mrozie ładujemy się do małego autobusu. Podróż mija nam na podziwianiu krajobrazu. W końcu wysiadamy w Luosto, gdzie odbiera nas Ben.