Obrazek nagłówka - Paulina i Artur

U Świętego Mikołaja

U Świętego Mikołaja

Kiedy wstajemy, jest już jasno – dawno się to nie zdarzyło. Trochę czasu zajmuje mi, aby się obudzić, ale powolne śniadanie w doborowym towarzystwie robi swoje. Dzisiaj chcemy odwiedzić wioskę Świętego Mikołaja, więc razem z Eljasem spacerkiem kierujemy się w stronę koła podbiegunowego. Mijamy zaśnieżone drzewa i czerwone, drewniane chatki z dachami obsypanymi białym puchem. Taki krajobraz cieszy oko.

Śnieg w Rovaniemi

Śnieg w Rovaniemi

Czuję chłód na plecach, a po chwili zaczyna dzwonić budzik. Ville i jego dziewczyna już nie śpią. Po chwili gmerania dołączamy do nich w kuchni. Wcinamy musli i pijemy kawę za kawą z filiżanek z bohaterami Muminków. Paulina wybiera hatifnaty, a ja mam paszczaka na nartach, który pojawił się zimą w Dolinie Muminków. A było to tego roku, w którym to Muminek niespodziewanie obudził się ze snu zimowego. Biorę namiary na nietypowe fińskie piwa i nasz gospodarz zawozi nas na dworzec autobusowy. Wszystko jest białe jak wczoraj, a do tego pada śnieg i wieje. Żegnamy się i jedziemy do Rovaniemi.

Odlot

Odlot

Wstajemy trochę przed piątą, aby zdążyć na samolot. Wszystko przebiega zgodnie z planem: autobus, przesiadka na pociąg i jesteśmy na lotnisku. Plan na dzisiaj przedstawia się następująco: dolecieć do Rovaniemi, złożyć wizytę Świętemu Mikołajowi, wsiąść w autobus do Kemi, zobaczyć lodowy zamek i spędzić czas pijąc piwo z Ville. A tu niespodzianka – samolot opóźniony o prawie trzy godziny.

Czas pożegnań

Czas pożegnań

Dzień 15. Jerycho i Jerozolima

Ze snu wybudza nas nawoływanie muezina z pobliskiego meczetu. Idziemy spać dalej. Za drugim razem budzimy się we właściwym czasie. Ciągle jestem zmulony po wczorajszych falafelach, ale zjadam jeszcze pół na śniadanie. Wymeldowujemy się z hostelu i ruszamy łapać autobus do checkpointu w Jerozolimie. Po drodze zatrzymuje się taksówkarz i zgadza się nas tam zabrać za dobrą stawkę.

Jerycho – welcome

Jerycho – welcome

Dzień 14. Jerycho

Sytuacja się powtarza, Paulina mnie budzi, gdyż wszyscy wstali. Na śniadanie jemy zitu zatar, czyli posiłek składający się z pity, oleju z oliwek i mieszanki ziół. Po prostu urywa się kawałek pity, macza w oliwie, a potem w ziołach. Proste i pyszne. W nocy padał deszcz ze śniegiem, co zdarza się raz do roku, więc decydujemy się zjechać z gór. Żegnamy się z rodzinką, a Mohammad zawozi nas na dworzec autobusowy. Trochę pada i jest gęsta mgła, więc poczas jazdy samochodem wydaje mi się, że jeszcze śpię.

Deszczowy dzień w Palestynie

Deszczowy dzień w Palestynie

Dzień 13. Baitunya, Ramallah, Jerycho

Paulina mnie budzi, gdyż wszyscy już wstali. Zmieniam pidżamę na ciuchy wyjściowe i dopiero wtedy pojawiają się kobiety. Jemy śniadanie i pijemy herbatę po czym naradzamy się co tu robić. Mohammad chciał nas zabrać do beduińskiej wioski na pustyni, ale jako że całą noc padało to drogi są nieprzejezdne. Jedziemy do Ramallah na zakupy, potem spędzamy czas z rodziną i bawimy się z dzieciakami.

Witaj w Palestynie

Witaj w Palestynie

Dzień 12. Ramallah, Jerycho, Baitunya

Czujemy się trochę połamani, gdyż spaliśmy we dwójkę na łóżku jednoosobowym. Uczucie szybko mija po porannej kawie i śniadaniu. Gdy chcemy wychodzić zaczyna konkretnie lać, więc zostajemy jeszcze i rozmawiamy z Nirem. Kiedy zaczyna się przejaśniać, decydujemy się wyjść, a nasz gospodarz nam towarzyszy. Z racji szabatu na ulicach pustki. Sytuacja zmienia się dopiero przy arabskiej stronie Starego Miasta. Żegnamy się z Nirem, który widać, że obawia się iść dalej.