Deszczowy dzień w Palestynie

Deszczowy dzień w Palestynie

Dzień 13. Baitunya, Ramallah, Jerycho

Paulina mnie budzi, gdyż wszyscy już wstali. Zmieniam pidżamę na ciuchy wyjściowe i dopiero wtedy pojawiają się kobiety. Jemy śniadanie i pijemy herbatę po czym naradzamy się co tu robić. Mohammad chciał nas zabrać do beduińskiej wioski na pustyni, ale jako że całą noc padało to drogi są nieprzejezdne. Jedziemy do Ramallah na zakupy, potem spędzamy czas z rodziną i bawimy się z dzieciakami.

Po popołudniu Mohammad stwierdza, że jedziemy do Jerycha. Jak postanowił, tak zrobił. Ponownie, gdy tylko zjechaliśmy w dół, to zaczęło się wypogadzać. W Jerychu zwiedzamy farmę naszego gospodarza i jemy pomarańcze zerwane prosto z drzewa. No i ponownie odwiedzamy wczoraj poznanych znajomych.

image

image

image

image

Potem udajemy się w drogę powrotną, aby uczestniczyć w przyjęciu zaręczynowym. Przyjęcie odbywa się na dwóch piętrach, Paulina idzie na górę na imprezę dla kobiet, a ja udaję się z Mohammadem na parter. Jesteśmy za wcześnie i goście się dopiero schodzą. Każdy podaje mi rękę i witamy się po arabsku. Przy stole trwają rozmowy, a kawa leje się filiżankami. Nagle następuje jakieś poruszenie, grupa ludzi staje przy wyjściu. Wyczuwam, że przyszedł ktoś ważny. Wchodzi sędziwy człowiek w pomarańczowej katance. Mohammad wyjaśnia mi, że to szef wioski. Przybyły jak tylko zauważa naszego gospodarza, to udaje się do naszego stołu i siada przy mnie. Na początku patrzy na mnie nieufnie, ale po chwili zagaduje po angielsku. Gdy wszyscy goście się zeszli, ludzie wstają i zaczyna się punkt kulminacyjny. Szef wioski pyta ojca panny młodej czy ten się zgadza wydać córkę za mąż, ten odpowiada, że tak. Po tym wszyscy gratulują panu młodemu a na stół wchodzi tradycyjna baklawa i więcej kawy. A wiem to wszystko, gdyż szef wioski objaśnił mi to i dał nawet zrobić zdjęcie w swoim płaszczu – symbolu najważniejszej osoby w rodzinie.

image

W środku rozmowy z szefem wioski Mohammad się zwija i musimy już iść. Wbiegam na piętro po Paulinę, a tam disco leci na cały regulator i przyszli państwo młodzi tańczą. Gdy kobiety mnie zauważają, robi się małe zamieszanie. Jedna z nich mnie wyprasza. Wracamy do domu naszego gospodarza, jemy kolację i pijemy herbatę. Mohammad leży majestatycznie i pali fajkę wodną. Ten widok zapamiętamy już na zawsze.

image

Z zawodu programista, z zamiłowania birofil i piwowar domowy, rocznik ’84. O piłce nożnej wie wszystko i wszędzie. Fan Realu Madryt, obudzony w środku nocy potrafi wymienić zawodników „Królewskich” według wzrostu lub rozmiaru buta. Trudno w to uwierzyć, ale jest miłośnikiem filmów z Adamem Sandlerem. Uwielbia jajka (kurze) w każdej postaci, nie może obejść się bez wygodnych spodni i opaski na oczy do spania. Chwile przed zaśnięciem spędza z książką w ręku, zdarza mu się również czytać w kąpieli. Dowcipas, wygłupas, wiecznie młody duchem optymista. Typ poleceniowca, człowiek „last minute” – co ma zrobić późno, zrobi jeszcze później. Obdarowany niespotykanym talentem do gniecenia, plamienia i darcia ubrań. W opinii Pauliny mężczyzna prawie idealny. Podróże są dla niego solą życia, eksplorowanie nieznanego przyprawia go o gęsią skórkę, a o wyprawie dookoła świata marzył zanim jeszcze się urodził.

1 Komentarz

  1. ReplyBat
    Zajebiaszcze!

Dodaj komentarz