Obrazek nagłówka - Paulina i Artur

Archiwum kategorii

17 Artykułów

Śnieżna pustynia

Śnieżna pustynia

Wstajemy dość wcześnie – na termometrze -12 stopni. Jemy śniadanie, zapijamy fińską kawą i Eljas zawozi nas do wioski Mikołaja. Żegnamy się i po chwili czekania na mrozie ładujemy się do małego autobusu. Podróż mija nam na podziwianiu krajobrazu. W końcu wysiadamy w Luosto, gdzie odbiera nas Ben.

U Świętego Mikołaja

U Świętego Mikołaja

Kiedy wstajemy, jest już jasno – dawno się to nie zdarzyło. Trochę czasu zajmuje mi, aby się obudzić, ale powolne śniadanie w doborowym towarzystwie robi swoje. Dzisiaj chcemy odwiedzić wioskę Świętego Mikołaja, więc razem z Eljasem spacerkiem kierujemy się w stronę koła podbiegunowego. Mijamy zaśnieżone drzewa i czerwone, drewniane chatki z dachami obsypanymi białym puchem. Taki krajobraz cieszy oko.

Śnieg w Rovaniemi

Śnieg w Rovaniemi

Czuję chłód na plecach, a po chwili zaczyna dzwonić budzik. Ville i jego dziewczyna już nie śpią. Po chwili gmerania dołączamy do nich w kuchni. Wcinamy musli i pijemy kawę za kawą z filiżanek z bohaterami Muminków. Paulina wybiera hatifnaty, a ja mam paszczaka na nartach, który pojawił się zimą w Dolinie Muminków. A było to tego roku, w którym to Muminek niespodziewanie obudził się ze snu zimowego. Biorę namiary na nietypowe fińskie piwa i nasz gospodarz zawozi nas na dworzec autobusowy. Wszystko jest białe jak wczoraj, a do tego pada śnieg i wieje. Żegnamy się i jedziemy do Rovaniemi.

Odlot

Odlot

Wstajemy trochę przed piątą, aby zdążyć na samolot. Wszystko przebiega zgodnie z planem: autobus, przesiadka na pociąg i jesteśmy na lotnisku. Plan na dzisiaj przedstawia się następująco: dolecieć do Rovaniemi, złożyć wizytę Świętemu Mikołajowi, wsiąść w autobus do Kemi, zobaczyć lodowy zamek i spędzić czas pijąc piwo z Ville. A tu niespodzianka – samolot opóźniony o prawie trzy godziny.

Park Narodowy Repovesi – dzień drugi (ostatni)

Park Narodowy Repovesi – dzień drugi (ostatni)

Wczoraj zasnęliśmy dość wcześnie, więc również wcześnie się budzimy. Rozpinamy suwak od namiotu i ukazuje nam się jezioro wraz z pomostem. W nocy trochę padało, poranek nieznacznie bije chłodem, a niebo spowijają szare chmury. Szczęśliwie się wypogadza, więc suszymy naszą pałatkę, jedząc śniadanie i popijając kawą. Jeszcze trochę napawamy się naturą korzystając z tego, iż mamy czas. Napełniamy butelkę żelazną wodą, chwytamy nasze śmieci z drzewa i wyruszamy w dalszą wędrówkę. W całym parku nie ma koszów na śmieci, więc odpadki trzeba taszczyć ze sobą. Zasada obowiązująca we wszystkich parkach narodowych w Finlandii jest bardzo prosta – weź wszystko, co przyniosłeś ze sobą i nie zostaw śladu po swojej wizycie. To i duża świadomość ekologiczna wśród ludzi sprawiają, że w wielu miejscach natura pozostaje nieskażona.

Park Narodowy Repovesi

Park Narodowy Repovesi

Od początku przyjazdu do Finlandii nastawialiśmy się na zwiedzenie jednego z tutejszych parków narodowych. Chcieliśmy wędrować, spać w namiocie, zbierać jagody oraz chłonąć naturę wszystkimi zmysłami. No i zobaczyć dlaczego Finowie lubują się w tym rodzaju aktywności. Wybór pada na Park Narodowy Repovesi, znajdujący się jakieś 200 kilometrów od Helsinek. Najpierw dojeżdżamy do Kouvoli popularnym Onnibusem czyli Szczęśliwym Busem, a przez nas nazwanym Fińskim Busem. Zbieżność nazw z Polskim Busem nie jest przypadkowa. Wysiadamy, na zegarku już prawie północ, a my kierujemy się na południe poszukać jakiegoś miejsca na namiot. Rozbijamy się w ni to lasku, ni to krzakach pomiędzy główną drogą a placem marketu budowlanego. Everyman’s law bardzo ułatwia życie w takich sytuacjach. Nazajutrz, po dość ciepłej nocy i śniadaniu zjedzonym w biegu, łapiemy autobus pod bramy parku.

Ponton i piwo przepisem na dobrą zabawę

Ponton i piwo przepisem na dobrą zabawę

Doprawdy Finowie umieją się bawić i wymyślają coraz to nowsze, a do tego dziwniejsze, sposoby na zabawę. Odzwierciedleniem tego jest cała masa niezwykłych festiwali. I tak w Oulu pod koniec sierpnia odbywa się Air Guitar World Championship. Przez dwa dni śmiałkowie grają „w powietrzu” na wyimaginowanej gitarze brzdękając w struny czegoś, czego na scenie nie ma. Uwaga, dozwolony jest tylko ten jeden właściwy instrument, czyli walenie w klawisze czegoś, co w rzeczywistości nie istnieje czy dęcie w powietrze ile fabryka dała nie wchodzi w grę. Gdzieś indziej ma miejsce turniej rzutu komórką na odległość. Prym wiedzie Nokia i jest to zrozumiałe, gdyż kiedyś w tej firmie pracował jeden procent całego społeczeństwa. W innym miejscu odbywa się morderczy bieg terenowy, który trzeba pokonać z żoną na plecach, a zwycięzca dostaje piwo o wadze żony. W lecie gdzieś na dalekiej północy ludzie oglądają filmy przez całe 24 godziny dnia. No a czasem wystarczy tylko ponton i piwo.