Hebron

Hebron

Hebron po hebrajsku, Al Khalil po arabsku, to szczególne miejsce dla mułzumanów, chrześcijan i żydów. Tutaj w jaskini złożone zostały szczątki Abrahama i innych patriarchów. Nad jaskinią znajduje się jedyny na świecie budynek będący jednocześnie meczetem i synagogą. Miasto jest podzielone – dosłownie: na część arabską i żydowską oraz w przenośni: na porządku dziennym dochodzi tutaj do tarć na podłożu religijnym. Dosłownie czuć tutaj napięcie w powietrzu.

Przyjazd

Na drodze numer 60, po wyjeździe z Jerozolimy w kierunku Beer Szewy, można spotkać zarówno samochody z żółtymi izraelskimi tablicami, jak i białymi palestyńskimi. Patrząc na mapę niby to teren Palestyny, ale wokół drogi kontrolowanej przez siły izraelskie, niczym dziury w serze, rozsiane są osiedla żydowskie.

Al Khalil

Wjeżdżamy autobusem do kolorowego, roztętnionego miasta, gdzie multum ludzi i samochodów wypieka swój chleb powszedni. Kierowca fachowo lawiruje w korkach, ale nawet jego zaskakuje ciężarówka zawracająca z prawego pasa. Kończy się to ostrym hamowaniem. Wysiadamy. Całe chodniki, a nierzadko ulice dosłownie zawalone są wyrobami wszelkich typów: dzianiny, torebki, złoto, zabawki, torty. Tyle towaru, że nie sposób sobie wyobrazić, kto to wszystko kupuje. Dochodzimy do właściwego bazaru i podążamy odnogą owocowo-warzywną. Palestyńczycy nas zaczepiają, każdy chce wiedzieć jak się nazywamy i skąd jesteśmy, a jeden sprzedawca daje mi ogórka w prezencie. W miarę jak dochodzimy do Starego Miasta, ilość bazarów i ludzi zmniejsza się. Mijamy wysoką wieżę ogrodzoną drutem kolczastym i wchodzimy w uliczkę bazarową. Kiedyś tętniło tutaj życie, a teraz kręci się tu niewiele ludzi, prawie wszystkie stoiska są pozamykane. Tylko co niektórzy próbują sprzedać coś turystom. Nad uliczką rozpostarta jest siatka, na której znajdują się śmieci. To żydowscy osadnicy rzucają je na Palestyńczyków niepraktykujących szabatu.

Hebron

Odbijamy kołowrotek, przechodzimy przez wykrywacze metalu i po chwili jesteśmy na terenie kontrolowanym przez Izraelczyków. Najpierw wchodzimy do meczetu. W głównej sali znajdują się dwa grobowce, a w osobnym pomieszczeniu, za kratami, znajduje się grób Abrahama, którego część osłonięta jest szybą kuloodporną. Dlaczego? Za szybą jest synagoga, gdzie nad grobem modlą się żydzi. Wychodzimy z meczetu, okrążamy budynek i wchodzimy do synagogi. Po drodze przechodzimy przez trzy posterunki. Żołnierze za każdym razem pytają się o nasze wyznanie. W synagodze tłumek żydów modli się do grobów, które są w ich części. Wychodzimy ze świątyń i spacerujemy wyludniałymi ulicami. W 2015 część Starego Miasta została ogłoszona strefą militarną, a ludzie zostali wysiedleni ze swoich domów. Teraz opuszczone domy niszczeją, po drodze widać rząd zamkniętych drzwi, gdzie tak niedawno mieściły się stoiska bazarowe. Co rusz na posterunkach porządku strzegą żołnierze. Wchodzimy na górę skąd rozpościera się panoramiczny widok na całe miasto. Dochodzimy do jakiś domów, gdzie oprowadzana jest wycieczka żydów, przechodzimy obok cmentarza i w końcu wracamy przez posterunek do części palestyńskiej.

Symboliczny grób Abrahama widziany z meczetu

Symboliczny grób Abrahama widziany z synagogi

Powrót

Znowu zanurzamy się w uliczny gwar i obserwujemy codzienne życie konsumując falafel na krawężniku, przed sklepem jubilerskim. Znowu wracamy na Stare Miasto, tym razem od strony północnej. Wąskie, opustoszałe uliczki mają swój klimat. Szczególnie dlatego, że zapada zmrok. Mijamy posterunek, przechodzimy na stronę izraelską i czekamy na autobus. Towarzyszą nam zarówno turyści jak i ubrani na czarno żydzi. W oddali słychać jakby serię z karabinu, ale nikt specjalnie nie reaguje. Przyjeżdża autobus, a kierowca mówi, że coś się stało na drodze z Jerozolimy i nasz transport będzie opóźniony. Na szczęście opóźnienie trwa tylko pół godziny i pomyślnie wracamy autobusem z kuloodpornymi szybami do Jerozolimy.

Z zawodu programista, z zamiłowania birofil i piwowar domowy, rocznik ’84. O piłce nożnej wie wszystko i wszędzie. Fan Realu Madryt, obudzony w środku nocy potrafi wymienić zawodników „Królewskich” według wzrostu lub rozmiaru buta. Trudno w to uwierzyć, ale jest miłośnikiem filmów z Adamem Sandlerem. Uwielbia jajka (kurze) w każdej postaci, nie może obejść się bez wygodnych spodni i opaski na oczy do spania. Chwile przed zaśnięciem spędza z książką w ręku, zdarza mu się również czytać w kąpieli. Dowcipas, wygłupas, wiecznie młody duchem optymista. Typ poleceniowca, człowiek „last minute” – co ma zrobić późno, zrobi jeszcze później. Obdarowany niespotykanym talentem do gniecenia, plamienia i darcia ubrań. W opinii Pauliny mężczyzna prawie idealny. Podróże są dla niego solą życia, eksplorowanie nieznanego przyprawia go o gęsią skórkę, a o wyprawie dookoła świata marzył zanim jeszcze się urodził.

Dodaj komentarz